Poczucie autonomii u nastolatków — konflikt, który rośnie w siłę, im mocniej walczysz z dzieckiem.
Każdy rodzic prędzej czy później dostrzega, że jego dziecko zaczyna się zmieniać. Część zmian jest naturalnym etapem dorastania, dostrzegamy je, rozumiemy i godzimy się z nimi. Niekiedy jednak nastolatek, który dotychczas chętnie z nami spędzał czas, rozmawiał o swoich sukcesach i porażkach wycofuje się z kontaktu, ukrywa swoje doświadczenia. Nasze próby nawiązania kontaktu często mogą być nieefektywne, pojawia się lęk, bezradność, a w wyobraźni mogą pojawiać się niepokojące scenariusze.
Doświadczenia te są uniwersalne i w każdym przypadku obciążają rodziców. Wyjaśnienie jednak jest inne, niż mogłoby się wydawać — jest to proces budowania autonomii, nie niszczenia relacji
z rodzicem.
By być niezależnym, trzeba się zbuntować.
Często spotykamy się ze sformułowaniem „bunt nastolatka” — sformułowanie to może budzić negatywne skojarzenia, m.in., z brakiem szacunku, intensywnymi konfliktami, nierespektowaniem granic i obowiązków. I choć okres ten może być niezwykle stresujący dla rodziców, to bunt jest kluczowym kamieniem milowym w rozwoju młodego człowieka. Bunt nastolatka to nie tylko sprzeciw wobec rodziców, to przede wszystkim moment budowania własnej tożsamości. Młody człowiek zaczyna mieć własne zdanie, potrzeby i stawia granice. Uczy się podejmować decyzje i doświadczać ich konsekwencji.
Można o tym pomyśleć w następujący sposób: nastolatek dotychczas był „przedłużeniem” rodzica, rodziny, wartości, schematów myślenia obecnych w domu rodzinnym. Bunt natomiast ma na celu oddzielenie się od tego, co było znajome i „domowe” na rzecz aktywnej analizy, poszukiwania własnego sposobu na siebie. To proces, który z natury rzeczy niesie ze sobą napięcie – bo oddzielanie się rzadko bywa łagodne.
Bez autonomii nie można mówić o dojrzewaniu.
Osoba dojrzała, w pełni rozwinięta, musi być autonomiczna, w związku z czym nie można tej fazy rozwojowej opuścić.
Okres buntu to okres, w którym nastolatkowie uczą się, dostrzegają, jak duży wpływ sami mogą mieć na swoje życie. Podejmują decyzje, mierzą się z konsekwencjami, dążą do zdefiniowania siebie. Jednocześnie budują tak ważne poczucie sprawczości i odpowiedzialności.
Zahamowanie procesu budowania autonomii może skutkować większą zależnością, uległością i problemami ze stawianiem granic, czy ostateczne obniżoną gotowością do wejścia w dorosłe życie.
Obraz walki o niezależność.
Autonomia bardzo często rodzi się w konflikcie. Nastolatek coraz częściej sprzeciwia się, podważa słuszność zdania autorytetów w jego otoczeniu, a czasami jest to silna potrzeba realizowania różnych zadań po swojemu – choćby i autorska strategia miała być gorsza, czy wręcz nieodpowiednia, to ważniejsze jest zrobienie czegoś „po swojemu”, niż dobrze.
Czasami też walka jest mniej widoczna. Dziecko wycofuje się z kontaktów z rodzicami, niechętnie dzieli się informacjami ze swojego życia, czy wręcz nie chce, żeby się nim w najmniejszym stopniu interesować bądź angażować w prywatne sprawy nastolatka.
Zdarzyć się może i tak, że młody człowiek, poszukując większego wpływu w relacjach rówieśniczych, prowokuje konflikty, a wszystko to, by czuć, że coś od niego zależy.
Wszystkie te zachowania mogą być intepretowane jako złośliwość, niechęć, nieuzasadniony upór – nic bardziej mylnego, właśnie tak nastolatek dąży do kontroli nad własnym życiem.
Zahamowanie rozwoju autonomii.
W sytuacji, w której nastolatek nie może dążyć do rozwijania niezależności, potrzeba autonomii nie zanika. Jeśli nie może być zrealizowana jedną drogą, zostanie zrealizowana drugą. Często przeradza się to w bardzo nasilone zachowania buntownicze, które mogą w znaczny sposób wpłynąć na relację pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Zachowania te mogą przybierać formę aktywnego sprzeciwu na porządku dziennym, nierespektowania wyznaczanych zasad domowych czy ciągłego „targowania się” z rodzicami.
Może jednak być i tak, że zahamowana potrzeba autonomii zacznie być realizowana bardziej ryzykownie. Nastolatek będzie chciał odzyskać poczucie wpływu poprzez zachowania ryzykowne, sięganie po używki czy łamanie zasad i norm społecznych. Ponadto może prowadzić podwójne życie – jedno poprawne, widoczne dla rodzica, drugie prawdziwe dla niego, ukryte.
Jednym z najistotniejszych obszarów dla nastolatków jest ich ciało. Jest to jedyny obszar, który kontrolują całkowicie. W związku z tym często autonomia realizowana jest poprzez jedzenie i wygląd. W efekcie mogą pojawiać się nagłe, często niepasujące, do dotychczasowego stylu, zmiany w wyglądzie. Czasami też dostrzegalna jest nadmierna koncentracja na wyglądzie fizycznym ciała, restrykcje żywieniowe, wzmożone treningi, a czasem zachowania związane z zaburzeniami odżywiania.
Te wszystkie „problemy”, które dorośli dostrzegają i nazywają, są dążeniami młodego człowiek do uzyskania konkretnej odpowiedzi: „Na co w życiu realnie mam wpływ?”.
Im mniej tej przestrzeni w relacji z rodzicem, tym większe ryzyko, że nastolatek zacznie szukać jej tam, gdzie konsekwencje mogą być trudniejsze.
Autonomia znajdzie swoje ujście. Pytanie tylko, czy wydarzy się w relacji z Tobą, czy poza nią.
Zadania rodziców w procesie kształtowania się tożsamości.
Rodzice instynktownie chcą chronić swoje dzieci, pomagać im, wskazywać właściwą drogę
i rozwiązania. I choć zachowania rodziców są podyktowane najszczerszymi, dobrymi chęciami, to jednak w okresie dojrzewania potrzebna jest zmiana podejścia.
Rodzice nie powinni aktywnie dążyć do zatrzymania autonomii, a wspierać nastolatka w procesie jej kształtowania.
Wiąże się to z powolnym zwracaniem dziecku przestrzeni tam, gdzie jest to bezpieczne. Warto zaznaczyć, że nie wiąże się to z zezwalaniem na wszystko, co nastolatek chce, a ze stopniowym i świadomym przesuwaniem granicy odpowiedzialności.
W rzeczywistości wygląda ta tak, że staramy się, by nastolatek powoli zaczynał decydować o swoim czasie, strategiach działania, wyglądzie czy też relacjach rówieśniczych, przy jednoczesnym utrzymywaniu najważniejszych reguł związanych z dbaniem o zdrowie i bezpieczeństwo.
Zmiana ta nie będzie z pewnością łatwa dla rodziców, będzie wiązać się z dużą dozą lęku, poczuciu, że dziecko sobie może nie poradzić, jeśli my się nie będziemy aktywnie angażować w wiele aspektów jego życia. W takich momentach warto pamiętać, że proces kształtowania się tożsamości u nastolatków nie jest oddawaniem, utratą kontroli, wpływu przez rodzica, jest to po prostu zmiana formy, z tej dyrektywnej, naznaczonej kontroli na współpracę, relację.
Oto jest pytanie, czy to kontrola, czy zaufanie?
Wielu rodziców utożsamia posłuszeństwo jako wyznacznik dobrego wychowania. Poszczególne rzeczy są realizowane zgodnie z poleceniami rodziców, co daje przeświadczenie o dobrych metodach wychowania i odpowiednio kształtowanym obrazie dziecka. Posłuszeństwo jednak daje tylko krótkoterminowe poczucie porządku, natomiast aktywne budowanie relacji opartej o współpracę jest długoterminowe.
Nastolatek, który ma możliwość i przestrzeń na to, by wyrazić siebie w relacji z rodziną, przy jednoczesnej świadomości, że rodzice są gotowi go aktywnie wysłuchać i wstrzymać się od impulsywnego osądu, rzadziej czują, że muszą ciągle walczyć, wykłócać się, targować. Jeśli tej przestrzeni nie ma, walka staje się jedyną drogą.
Dorastanie jest procesem stopniowego oddzielania się od rodziców. To czas poznawania siebie, testowania granic, podejmowania prób, popełniania błędów i uczenia się na własnych doświadczeniach.
Dla rodzica może być to wymagający i pełen emocji etap. Jednocześnie jest to jeden z najważniejszych procesów w życiu młodego człowieka.
Nie chodzi o to, by zamknąć nastolatka w złotej klatce. Chodzi o to, by nauczyć go samodzielnie latać, jednocześnie dając mu pewność, że istnieje miejsce, do którego zawsze może wrócić.
Bibliografia:
Aronson, E., Akert, R. M., Wilson, T. D. (2012). Psychologia Społeczna. Zysk i S-ka.
Faber, A., Mazlish, E. (2023). Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały. Media Rodzina.
Trempała, J. (2026). Psychologia rozwoju człowieka. Wydawnictwo Naukowe PWN.
Opracował: mgr Przemysław Żołądź, psycholog
